Co mówi prawo
Zgodnie z art. 62 Prawa budowlanego właściciel lub zarządca budynku ma obowiązek przeprowadzać co najmniej raz w roku kontrolę stanu technicznego instalacji gazowej oraz przewodów kominowych: dymowych, spalinowych i wentylacyjnych. To dotyczy także domów jednorodzinnych, nie tylko bloków.
Mówiąc prościej: raz w roku ktoś z uprawnieniami ma sprawdzić, czy instalacja gazowa jest szczelna, a spaliny mają jak uciec na zewnątrz. Z każdej takiej kontroli powstaje protokół, który warto trzymać razem z dokumentami domu.
Kto może to zrobić
To nie jest praca „dla każdego złotej rączki”. Przegląd instalacji gazowej wykonuje osoba z odpowiednimi uprawnieniami gazowymi, a kontrolę przewodów kominowych mistrz kominiarski. Obie kończą się protokołem, który jest dowodem, że obowiązek został dopełniony.
Co grozi za brak przeglądu
Tu nie chodzi tylko o mandat, choć ten też istnieje. Za zaniedbanie obowiązkowych kontroli grozi grzywna, a w praktyce kara potrafi sięgnąć nawet 5000 zł. Ważniejszy jest jednak drugi koszt:
Jeśli dojdzie do pożaru albo zatrucia czadem, a nie masz aktualnego protokołu przeglądu, ubezpieczyciel może obniżyć albo odmówić wypłaty odszkodowania. Wtedy oszczędność na przeglądzie zamienia się w problem za dziesiątki tysięcy.
Co właściwie sprawdzamy podczas przeglądu
Kontrola pieca gazowego to nie „popatrzenie i podpis”. U nas trwa zwykle 30–45 minut i obejmuje:
- szczelność instalacji gazowej i połączeń przy piecu;
- ciąg kominowy i odprowadzanie spalin;
- parametry spalania, czy piec nie pali za bogato albo za ubogo;
- stan palnika i wymiennika, osad, ślady korozji;
- ciśnienie w instalacji i pracę automatyki.
Przy okazji ustawiamy temperatury i krzywą grzewczą, żeby piec palił mniej. Pokazujemy to dokładniej w tekście jak ustawić piec, żeby palił mniej. Przegląd to więc nie tylko spełnienie obowiązku, ale i okazja, żeby obniżyć rachunek.
Kiedy najlepiej go zrobić
Najlepszy moment to poza sezonem grzewczym: wiosna, lato albo wczesna jesień. Wtedy łatwiej o termin, a jeśli kontrola wykryje usterkę, jest spokojnie czas na naprawę przed pierwszymi mrozami. Najgorszy moment to styczeń, kiedy piec już stanął i wszyscy szukają serwisu naraz.
Masz to z głowy w pół godziny.
Zrobimy przegląd instalacji i pieca, wystawimy protokół i powiemy wprost, czy coś wymaga uwagi. Bez wciskania nowego pieca na siłę.